Gaijin, czyli barbarzyńca w Japonii

Zazwyczaj obcokrajowcy czują się urażeni, gdy w ich kierunku padnie słowo „gaijin”. Mimo, że dziś nie ma ono negatywnego wydźwięku, uważane jest często za obraźliwe. Zwłaszcza w czasach, gdzie poprawność polityczna jest tak mocno podkreślana. Co oznacza słowo gaijin i czy faktycznie obraża obcokrajowców w Japonii?

Kiedy rozłożymy słowo gaijin na czynniki pierwsze, otrzymamy dwa wyrazy: „gai”, które oznacza” na zewnątrz” oraz” ijn”, czyli „osoba”. W dosłownym tłumaczeniu, gaijin będzie więc oznaczało „obcokrajowca”. Jest to łatwy sposób na powiedzenie, że ktoś nie jest z Japonii. Jest to nieformalne określenie, które na arenie międzynarodowej zostało uznane za niepoprawne politycznie. Stąd też np. w stacjach telewizyjnych używa się dłuższej wersji „gaikokujin„, która jest już bardziej formalna.

Trochę historii

Jeszcze na początku XIII wieku mianem gaijin określano, „outsidera” bądź potencjalnego wroga. W drugiej połowie tego samego wieku, używano tego określenia dla Japończyka, który nie był przyjacielem lub przebywał z kimś obcym. Wyraz ten nie odnosił się więc do cudzoziemca. W tym czasie na przybyłych z Zachodu Portugalczyków mówiono „barbarzyńcy z południa”, a na Holendrów i Brytyjczyków „ludzie z czerwonymi włosami”. Kiedy szogunat Tokugawy został zmuszony do otwarcia granic, co miało związek z rozwojem handlu, przybyszów nazywano „ijin”, co oznacza „osobę z innego kraju”. Termin „gaikokujin” pojawił się dopiero w epoce Meiji, zastępując używane dotychczas zwroty.

Ciężkie życie Gaijina

W Japonii na próżno szukać innej nacji zamieszkującej ten teren. Ponad 98% ludności stanowią Japończycy. Zaledwie 0.5% to Koreańczycy, a 0.4% to Chińczycy. Nic więc dziwnego, że na osoby przybyłe z innej części świata, trzeba było znaleźć konkretne określenie. Obcokrajowcy nierzadko napotykają na problemy podczas życia codziennego w Japonii. Zdarzają się restaurację zarezerwowane tylko dla Japończyków, albo takie, gdzie można wejść tylko z osobą pochodzącą z Kraju Kwitnącej Wiśni. Oczywiście nie jest to spowodowane niechęcią do innych nacji, czy rasistowskimi zapędami. Silnie zakorzeniony japoński honor, nie pozwala na „utratę twarzy”. Kiepska znajomość języka angielskiego wśród Japończyków, w konfrontacji z człowiekiem z Zachodu, niejednokrotnie naraziłaby go na splamienie honoru. Łatwiej jest więc zabronić obcokrajowcom wejść do restauracji, niż utracić dumę i honor.

Dziś wiele osób podchodzi z dystansem do określenia Gaijin. Nie ma ono tak negatywnego wydźwięku, jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Zwłaszcza w czasach, kiedy tak wiele mówi się o tolerancji, a mnóstwo krajów jest zlepkiem różnych kultur i narodowości. Rozwinięta technologicznie Japonia, chyba nie przywykła jeszcze do wielokulturowości. A może dzięki temu ten kraj nadal zachwyca tradycją i kulturą kultywowaną od wieków? 😉